piątek, 25 listopada 2016

Ciepła spódniczka w wersji mini

Witajcie dziewczyny,

Nie ma co ukrywać, że mimo słonecznych popołudni temperatura jest dużo niższa niż miesiąc temu. Do tego straszą przymrozkami, które mają do nas przyjść na początku przyszłego tygodnia. Trzymajmy się ciepło:)

Tym razem zrobiłam dla siebie spódniczkę na szydełku i tunikę.







Ciepła spódnica w paski zrobiona ze słupków. Kolor w rzeczywistości jest nieco żywszy. 






Tunika to typowa kratka:  słupek-2oczka-słupek.
Wygodniejsza jest spódnica, choć początkowo była trochę za luźna.



Udanego i ciepłego weekendu, bez względu na to, czy to będzie koc, czy słońce, mam nadzieję, że Was ogrzeje.

lena

P.S. Mamo, a napisałaś, że to ja robiłem zdjęcia?
mmm...
Zatem piszę: Zdjęcia robił mój syn pierworodny - Piotrek

środa, 23 listopada 2016

Nauka przez zabawę

Witajcie dziewczyny,

Moja nieobecność,.. Cóż, chyba nie można jej niczym usprawiedliwić, poza tym że miniony czas będę długo wspominać. Właśnie jestem po praktykach. Wracam z nich pełna energii. Lekcje, w których dzieciaki nie nudzą się, a nauczyciel w przystępny i atrakcyjny sposób przedstawia wiadomości, to marzenie niejednego. 
A na pożegnanie dostałam prezent:



O tym, w jaki sposób ciekawe zajęcia potrafią zmotywować do działania, przekonuję się na własnej skórze. Mój syn polubił przyrodę do tego stopnia, że zapisał się na dodatkowe zajęcia. Na nich dzieciaki prowadzą doświadczenia i obserwacje, na które nie ma czasu zazwyczaj podczas normalnej lekcji.

Piotrek przynosi pomysły do domu i realizujemy je na nowo. Tak na przykład było z wulkanem. Mina córki, kiedy zauważyła, jak z "krateru" wydobywa się "lawa" - nieoceniona. I jestem pełna podziwu za zapamiętanie przebiegu doświadczenia.






Dzisiaj jesteśmy po eksperymentowaniu z kostkami lodu. Badaliśmy, co dzieje się z lodem w dodatniej temperaturze. Położyliśmy 2 kostki lodu na grzejniku i 2 przełożyliśmy do lodówki. Po 15 minutach sprawdziliśmy, co się stało. 

Wtedy dołączyła do nas Jagoda. Zaczęła dotykać kostki lodu, stwierdziła, że są bardzo zimne i kiedy trzyma je w rączkach, to "robi się z nich woda". Potem syn włożył kostki do ciepłej wody. Jagoda zauważyła, że lód się roztopił przez ciepłą wodę. To woda go zmniejszała, bo go parzyła:)

I tak nam ostatnio mijają wieczory.

Popołudniami póki co korzystamy ze słonecznej pogody. 






Sanki na zimę bez śniegu:)

udanego wieczoru
lena


piątek, 7 października 2016

Jesienne dekoracje - dynie w roli głównej

Dzień dobry,

Jeszcze do niedawna przed domem wygrzewały się w słońcu złote kule. O czym mowa? O dyniach ozdobnych.
Wczoraj leżały skąpane, ale w deszczu.











I kolejne:





Coś jeszcze przed domem




I w domu:






Dawno nie tworzyliśmy czegoś razem, w trójkę. Spacery są ok, na dworze zawsze coś ciekawego się znajdzie, ale przy stole? W końcu i Mody w czymś uczestniczył. 

Zrobiliśmy wazony do jesiennych bukiecików. 
W ruch poszedł nóż i łyżka do lodów. W środku jest kubeczek od jogurtów z wodą. Dla profesjonalistów: gąbka florystyczna i folia. My jednak braliśmy, co było pod ręką. 

dobrej nocy i udanego weekendu

lena

wtorek, 4 października 2016

Niedzielne popołudnia

Dzień dobry,

W niedzielę pogoda nas rozpieszczała. Słońce przedzierało się delikatnie przez czerwone liście winobluszczu. Kiedy on stał się czerwony? Tak niedawno chowaliśmy się pod nim, szukając upragnionego cienia. Teraz jest odwrotnie. Wychodzimy słońcu naprzeciw, łapiąc jego ostatnie promyki.



W niedzielę był właśnie taki dzień, kiedy można się było wygrzać, kiedy można było wyjść na świeże powietrze. Jadąc do kuzynki, mijaliśmy park miejski, a w nim oprócz pełni jesiennych barw, liści na trawie, byli ludzie. Dlaczego się tak dziwię i ludzi wymieniłam na końcu? Bo ostatnio słyszę wokół, że nie ma na takie coś czasu. 

A tu rodzice z przedszkolakiem wśród sterty liści, samotnie spacerująca kobieta z żółtym klonowym bukietem oraz młode małżeństwo z dzieckiem w wózku kierujące się właśnie do parku. Piękne widoki, piękny sposób spędzania niedzielnego popołudnia. Niby nic a tak wiele.

I nikt z nich nie trzymał w dłoni aparatu. Ot, chwila dla rodziny, dla siebie. Ważne "tu i teraz", o którym się głośno ostatnio mówi. 

Nie twierdzę, że robienie tego typu zdjęć jest złe. Sama "pstrykam" je co chwilę. Lubię później oglądać efekty swojej pracy twórczej, aż uśmiech pojawia się na samą myśl. Do tego, kiedy biorę aparat do ręki, dzieci od razu są ciekawe, jakie zdjęcia będziemy robić. Może skoczą, a ja "złapię" ich w locie, może wieczorem wezmą latarkę i będą "pisać" światłem, a może w ogrodzie poszukamy pająków i zrobimy im zdjęcie (choć panicznie boję się ich)?

Robienie zdjęć jest dobre, dopóki sprawia wszystkim (robiącemu zdjęcia jak i pozującym do zdjęć) przyjemność. Robię zdjęcia, bo lubię. Łapię chwile po prostu. 

Dlaczego zatem powiązałam park z aparatem? Przejeżdżając obok rzuciło mi się to od razu w oczy, że nikt nie robi zdjęć. Być może, kiedy nie patrzyłam, "pstryknęli" maluchowi fotkę telefonem, gdy rzuca w nich liśćmi, ale ja złapałam ich w tamtej, niewymuszonej chwili.

udanego popołudnia
słońce zaświeciło w końcu, ale jest wietrznie

lena
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...