środa, 23 listopada 2016

Nauka przez zabawę

Witajcie dziewczyny,

Moja nieobecność,.. Cóż, chyba nie można jej niczym usprawiedliwić, poza tym że miniony czas będę długo wspominać. Właśnie jestem po praktykach. Wracam z nich pełna energii. Lekcje, w których dzieciaki nie nudzą się, a nauczyciel w przystępny i atrakcyjny sposób przedstawia wiadomości, to marzenie niejednego. 
A na pożegnanie dostałam prezent:



O tym, w jaki sposób ciekawe zajęcia potrafią zmotywować do działania, przekonuję się na własnej skórze. Mój syn polubił przyrodę do tego stopnia, że zapisał się na dodatkowe zajęcia. Na nich dzieciaki prowadzą doświadczenia i obserwacje, na które nie ma czasu zazwyczaj podczas normalnej lekcji.

Piotrek przynosi pomysły do domu i realizujemy je na nowo. Tak na przykład było z wulkanem. Mina córki, kiedy zauważyła, jak z "krateru" wydobywa się "lawa" - nieoceniona. I jestem pełna podziwu za zapamiętanie przebiegu doświadczenia.






Dzisiaj jesteśmy po eksperymentowaniu z kostkami lodu. Badaliśmy, co dzieje się z lodem w dodatniej temperaturze. Położyliśmy 2 kostki lodu na grzejniku i 2 przełożyliśmy do lodówki. Po 15 minutach sprawdziliśmy, co się stało. 

Wtedy dołączyła do nas Jagoda. Zaczęła dotykać kostki lodu, stwierdziła, że są bardzo zimne i kiedy trzyma je w rączkach, to "robi się z nich woda". Potem syn włożył kostki do ciepłej wody. Jagoda zauważyła, że lód się roztopił przez ciepłą wodę. To woda go zmniejszała, bo go parzyła:)

I tak nam ostatnio mijają wieczory.

Popołudniami póki co korzystamy ze słonecznej pogody. 






Sanki na zimę bez śniegu:)

udanego wieczoru
lena


piątek, 7 października 2016

Jesienne dekoracje - dynie w roli głównej

Dzień dobry,

Jeszcze do niedawna przed domem wygrzewały się w słońcu złote kule. O czym mowa? O dyniach ozdobnych.
Wczoraj leżały skąpane, ale w deszczu.











I kolejne:





Coś jeszcze przed domem




I w domu:






Dawno nie tworzyliśmy czegoś razem, w trójkę. Spacery są ok, na dworze zawsze coś ciekawego się znajdzie, ale przy stole? W końcu i Mody w czymś uczestniczył. 

Zrobiliśmy wazony do jesiennych bukiecików. 
W ruch poszedł nóż i łyżka do lodów. W środku jest kubeczek od jogurtów z wodą. Dla profesjonalistów: gąbka florystyczna i folia. My jednak braliśmy, co było pod ręką. 

dobrej nocy i udanego weekendu

lena

wtorek, 4 października 2016

Niedzielne popołudnia

Dzień dobry,

W niedzielę pogoda nas rozpieszczała. Słońce przedzierało się delikatnie przez czerwone liście winobluszczu. Kiedy on stał się czerwony? Tak niedawno chowaliśmy się pod nim, szukając upragnionego cienia. Teraz jest odwrotnie. Wychodzimy słońcu naprzeciw, łapiąc jego ostatnie promyki.



W niedzielę był właśnie taki dzień, kiedy można się było wygrzać, kiedy można było wyjść na świeże powietrze. Jadąc do kuzynki, mijaliśmy park miejski, a w nim oprócz pełni jesiennych barw, liści na trawie, byli ludzie. Dlaczego się tak dziwię i ludzi wymieniłam na końcu? Bo ostatnio słyszę wokół, że nie ma na takie coś czasu. 

A tu rodzice z przedszkolakiem wśród sterty liści, samotnie spacerująca kobieta z żółtym klonowym bukietem oraz młode małżeństwo z dzieckiem w wózku kierujące się właśnie do parku. Piękne widoki, piękny sposób spędzania niedzielnego popołudnia. Niby nic a tak wiele.

I nikt z nich nie trzymał w dłoni aparatu. Ot, chwila dla rodziny, dla siebie. Ważne "tu i teraz", o którym się głośno ostatnio mówi. 

Nie twierdzę, że robienie tego typu zdjęć jest złe. Sama "pstrykam" je co chwilę. Lubię później oglądać efekty swojej pracy twórczej, aż uśmiech pojawia się na samą myśl. Do tego, kiedy biorę aparat do ręki, dzieci od razu są ciekawe, jakie zdjęcia będziemy robić. Może skoczą, a ja "złapię" ich w locie, może wieczorem wezmą latarkę i będą "pisać" światłem, a może w ogrodzie poszukamy pająków i zrobimy im zdjęcie (choć panicznie boję się ich)?

Robienie zdjęć jest dobre, dopóki sprawia wszystkim (robiącemu zdjęcia jak i pozującym do zdjęć) przyjemność. Robię zdjęcia, bo lubię. Łapię chwile po prostu. 

Dlaczego zatem powiązałam park z aparatem? Przejeżdżając obok rzuciło mi się to od razu w oczy, że nikt nie robi zdjęć. Być może, kiedy nie patrzyłam, "pstryknęli" maluchowi fotkę telefonem, gdy rzuca w nich liśćmi, ale ja złapałam ich w tamtej, niewymuszonej chwili.

udanego popołudnia
słońce zaświeciło w końcu, ale jest wietrznie

lena

piątek, 30 września 2016

Słodkie popołudnia

Dzień dobry,

Pogoda nas rozpieszcza, widać nie poddaje się. Poranki i wieczory za to są chłodne.
Dlatego na późne popołudnia przyda się coś słodkiego. Nie jestem pasjonatką, jeśli chodzi o gotowanie czy pieczenie, ale czasami najdzie mnie ochota na coś dobrego. Też tak macie?
Czekam cały czas, aż w końcu gotowanie będzie sprawiało mi przyjemność, a tu nic. Poza małymi wyjątkami. Może to przyjdzie z wiekiem? A może wystarczy po prostu znaleźć sposób, plan i po prostu działać. 

Póki co pewnego letnio-jesiennego popołudnia miałyśmy ochotę na coś słodkiego. Miałyśmy, bo przy każdym większym przedsięwzięciu towarzyszy mi córka. 
Razem spędzony czas i zabawa w jednym. Jedyne, na co trzeba się przygotować, to bałagan. Też jest podwójny:)




Na blogu Domowy zakątek znalazłam przepis na rurki, a foremki wyszperałam w szafie u teściowej:)
Jedyne, o czym muszę pamiętać następnym razem, to bardzo cienkie ciasto, moje chwilami było nieco grubsze i rurki musiały dłużej siedzieć w piekarniku. 

Tak nam smakowało, że następnym razem zrobiliśmy rurki, ale z ciastem francuskim. Taktyka ta sama, tylko ciasta nie trzeba wyrabiać, bo wzięłam gotowe.


Jak się chce, to można.

smacznego weekendu

lena
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...