Kolejne zadania odhaczane na liście, a za oknem dzisiaj wiosna. Słoneczko, zielona trawa, piękna pogoda... Co prawda, kiedy się wyszło na dwór, wiatr nie był już tak ciepły, ale to i tak dziwne uczucie. Nie, to nie Wielkanoc. Upewniam się patrząc w kalendarz i wyciągając ozdoby świąteczne.
W tamtym roku jakoś ciężko było mi dodać gdziekolwiek czerwień (o pomarańczy nie wspomnę). Królowały fiolet i srebro. Jednak po roku dojrzałam:) i Boże Narodzenie bez czerwieni nie może się odbyć.
Oto kilka dekoracji:
Reniferek jest wcześniejszym prezentem pod choinkę:)
Jak widać z fioletem się nie rozstanę:)
Chwilowo dostępna w sieci (nie wiem, jak długo)
lena