wtorek, 29 stycznia 2019

Coś o szczęściu...

Szczęście jest tu. Nie wierzysz? Spójrz.
Dlaczego go nie widać? Często go szukamy w rzeczach, które nas po prostu nie uszczęśliwiają. Widzimy piękne obrazki, uśmiechy cudzych dzieci, idealne panie domu z ciastkami własnej produkcji. Myślisz: "To musi być szczęście. Coś, czego w życiu nie osiągnę". 

Widzisz pokoje udekorowane szarością i bielą, czytasz, że tak jest ładnie, spokojnie i ze stylem. Do tego kolejne uśmiechnięte osoby. I znów to samo stwierdzenie: "To musi być szczęście, bo inni są szczęśliwi".

Tymczasem robisz remont, malujesz ściany na ten jedyny szczęśliwy kolor. Codziennie się spinasz, by ugotować i upiec cokolwiek, bo musi być własnoręcznie i eko, i w ogóle... Za chwilę oglądasz inny dom, inną rodzinę. Tym razem kolorowe w zieleniach, czerwieniach i nawet różach, bez zbędnych bibelotów. I co? Tam też są szczęśliwi?

Okazuje się, że tak, bo dla każdego szczęście to coś innego - dla jednych to będą godziny spędzone w kuchni, bez stresu i pośpiechu, pogaduchy przy wspólnym stole; dla innych spokojne, ciche i samotne wieczory spędzone na szarym fotelu pod pastelowym kocem z dobrą książką lub szydełkiem w ręku i kubkiem gorącej herbaty. 

kwiaty, szczęście, małe dzieci
Szczęścia nie daje powielanie utartych schematów. Kopiowane obrazki, bo tak było na tej stronie, bo jej twarz była taka radosna i ta beztroska w oku... To była jej chwila, jej szczęście. Tym dzieli się z innymi. 

Potrzeba polubienia siebie jest niezbędna. A wtedy z nieudawanym zachwytem - nie zazdrością, można oglądać strony internetowe i czerpać z nich radość oraz inspirację. 

Szczęście to wszystkie ulotne chwile. Dla jednego będzie to promyk słońca o poranku czy wręcz przeciwnie o zachodzie, zapach powietrza po burzy, uśmiech dziecka, gdy zobaczy motyla, obiad w gronie najbliższych, nocne oglądanie gwiazd, książka przeczytana w wolnej chwili, której coraz mniej...


krajobrazy, mgła, widoki


rodzina, dzieci, bliscy, wspólne zabawy

krajobraz, widok, zachody słońca, radość


Możesz zwolnić? Szczęście jest tu. Tylko zwolnij. A wieczorem znów zaśpiewam do snu: "Płonie ognisko i szumią knieje..." Ją to uszczęśliwia - mnie też.

lena

piątek, 25 stycznia 2019

Wieczór z książką. Anna Karpińska "Odnajdę Cię".

Przeszłość, zwłaszcza ta, której tajemnice nie ujrzały światła dziennego, której sprawy nie zostały rozwiązane, daje o sobie znać na każdym kroku. Wyrzuty sumienia nie pozwalają zapomnieć o traumatycznych przeżyciach. Rzutują na dalszą przyszłość, na całe życie.

Bożena Zawistowska dowiaduje się o chorobie. Stan jej zdrowia zmusza ją do tego, by w końcu rozliczyć się z przeszłością i odnaleźć swoją biologiczną córkę. 

ciekawa książka
Bożena jest pisarką, której życie nie szczędzi. Najpierw za namową rodziców jako nastolatka oddaje dziecko do adopcji. Potem traci kolejne ciąże, które za każdym razem przypominają jej o pokucie, jaką musi odbyć za porzucone dziecko. Następnie spotyka się z trudem wychowania i niewdzięcznością ze strony adoptowanych córek. Uczucie, którym Bożena z mężem próbowali obdarzyć małe dziewczynki, niszczy ich związek. W ostateczności zostaje sama, z dość dziwną i nietypową relacją łączącą ją z młodszą z adoptowanych sióstr. Oddaje się pisaniu, w dalszym ciągu jednak pomaga swojej adoptowanej córce, licząc się powoli z tym, że przychodzi do niej tylko ze względów finansowych. Jedynym prawdziwą miłością Bożena darzy swojego przyszywanego wnuka i to z wzajemnością. 

Dagmara to rozwiedziona matka dwójki dzieci: zbuntowanej nastolatki i małego przedszkolaka. Nie może znaleźć miejsca we Wrocławiu, dlatego kiedy w spadku po mamie otrzymuje Księgarnię pod Flisakiem, postanawia przeprowadzić się do rodzinnego Torunia. Wraz ze spadkiem dostaje również list, w którym mama wyjaśnia jej, że została adoptowana. Całe życie czuła się mniej kochana i miała ku temu podstawy. Mama wyznaje jej w liście, że odkąd urodziła córkę, przestała darzyć ją tak gorącym uczuciem jak wcześniej. Córka Dagmary nie szczędzi jej problemów i rzuca szkołę oraz wyjeżdża do Anglii ze swoim chłopakiem.

Dagmara walczy o rodzinę, o swoje uczucia oraz o księgarnię. Ma w Toruniu przyjaciół, na których może polegać. A przede wszystkim nie poddaje się i chce odnaleźć swoją biologiczną matkę, by spojrzeć jej w oczy i zapytać, dlaczego została porzucona.

Powieść została podzielona na dwie części zatytułowane: „Bożena” oraz „Dagmara”. Rozdziały ich historii się przeplatają, tak by na końcu zeszły się w momencie, w którym bohaterki się spotykają. 
To dwie historie o poszukiwaniu siebie, swojego miejsca na ziemi i o rozgrzeszaniu się z przeszłością.



lena

czwartek, 24 stycznia 2019

W innych rejonach śnieg, a u nas bałwanki.


Pamiętacie może tę radość, kiedy z sankami biegaliście na górki albo gdy wkładaliście łyżwy, by pojeździć trochę na jeziorze? To była dziecięca radość. Beztroska. Z rozdziawioną buzią patrzyłam, jakie piękne krajobrazy potrafi tworzyć zima. Cudowna zima. Teraz już tak nie patrzę. Teraz nie lubię śniegu, ja się go nawet boję. Tylko co zrobić, gdy podczas ferii dzieci pragną tylko jednego? Ostatnio czuję się rozdarta…

Udało nam się przez dwa popołudnia podreptać w śniegu, porzucać się śnieżkami i nawet ulepić miniaturowego bałwanka. Przez pierwszy tydzień ferii córka z nadzieją wstawała i szybko podchodziła do okna. Oczywiście, że czekała na śnieg. Potem głupkowaty i radosny taniec, gdy zaczęły spadać pierwsze płatki. A kiedy w końcu delikatnie zaścielił chodniki, nie było wyjścia. Trzeba było wyjść, nawet kiedy nastał już wieczór.





Wiem, że go nie lubię. Ale widzę te uśmiechnięte buźki  i przypominam sobie swoją radość. Nasze rodzinne wypady na sanki… I staram się nie myśleć, że rano muszę kierować autem. Patrzę i cieszę się razem z nimi.  

Do tego moje ukochane długie spacery. Wróciliśmy do nich, kiedy tylko wyszło słońce.






I nasze bałwanki, które powstały w towarzystwie kilku miłych osób.

bałwanki ze skarpetek

bałwanki ze skarpetek


Do bałwanków wykorzystaliśmy: skarpetki (stopa na korpus i góra skarpetki na czapeczkę),  ryż, sznurek, pompony, cekiny lub oczka, wstążki poza tym: nożyczki i klej na gorąco.


lena



poniedziałek, 21 stycznia 2019

Dzień, w którym jeszcze mocniej tulę swoją babcię bez względu na prezenty.


Dzień Babci i Dziadka to chyba dla mnie najmilsze święta, w których mogę podziękować swoim dziadkom za to, że są. Że byli w każde wakacje, w każdy wolny dzień. U nich mogłam robić wszystko. Nie dziwili się, nie krytykowali. Byli. Dziś już nie jest tak wesoło, ale mogę ich jeszcze przytulić.

Dzień Babci i Dziadka, upominek

Ostatnio moja córka usłyszała zdanie, że tego, kto daje więcej prezentów bardziej się powinno kochać. I to jest prawda. Dziadkowie ofiarowali mi największy prezent – poświęcili swój czas i pozwolili mi być sobą. Nie było prezentów materialnych ani pieniędzy bez okazji. Nawet przy okazji czasem też nie, a mimo to nie zamieniłabym ich na nikogo innego i w kolejną niedzielę jechałam do nich z utęsknieniem.

To jak to jest z tymi prezentami?

upominek na Dzień Babci i Dziadka

Dzień Babci i Dziadka, upominek



A na nas czekała słodka niespodzianka

słodki upominek,

I proszę wszystkie Babcie i Dziadków – Nie mówcie, że Wasze wnuczęta niepotrzebnie dają Wam prezenty. Że kwiaty zwiędną. Że czekoladki zostaną zjedzone. I nawet najbrzydsza laurka w Waszych rękach jest najpiękniejszym podziękowaniem małego dziecka.


Dzień Babci i Dziadka, upominek

lena
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...